Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack Łódź: Dziękuję Astorii za mecz, gratuluję zwycięstwa, dobrze przygotowali się taktycznie. My na pewno musimy przeanalizować spotkanie, zaczęliśmy dobrze pierwszą kwartę ale co się później wydarzyło, to musimy zobaczyć na wideo i poprawić nasze błędy. Na szczęście mamy czas na przygotowania, przed nami sześć, pięć dni, ale na pewno nie możemy grać tak jak szczególnie dziś w trzeciej kwarcie, od razu musimy wyeliminować te błędy, bo jak tak zagramy w kolejnych meczach to będzie nam bardzo ciężko. Musimy być skoncentrowani, odpowiedzialni, ta odpowiedzialność jest tu bardzo ważna.
Dziś był po prostu nasz gorszy dzień, to jest koszykówka, jak mówiłem kilka meczów temu, wierzymy w swoich zawodników w ich umiejętności. Ciężko jest grać z takim zespołem jak Astoria, to lider sezonu zasadniczego, miał tylko kilka porażek w sezonie. To co zrobiliśmy wczoraj jest dla nas dużym sukcesem.
Tomas Pacesas jest osobą z która chciałby pracować każdy trener, znam go jeszcze z Belgradu, on jest legendą, jako zawodnik i jako trener, mam ambicje być dobrym trenerem, bardzo dużo się od niego uczę, podpowiada Piotrowi Trepce i mi, jego wskazówki są bardzo cenne. Dużo widzi na boisku i dostarcza nam super informacji, pomaga nam w tej sytuacji w której w zespole było dużo zmian, także na ławce trenerskiej. Jak pamiętacie ja swój pierwszy mecz przegrałem, poprosiłem Tomasa o pomoc, nie znalem zespołu, miałem być tu asystentem, miałem pomagać. Bardzo ważne jest dla mnie mieć obok kogoś takiego jak on.
W meczach w Łodzi oczekuję po prostu odpowiedzialności na 110%, to jest moja filozofia. Możemy przegrać mecze, ale jak nie dajemy 100% od siebie, to ja po prostu nie jestem zadowolony. Jakbyśmy dali wszystko od siebie i przegrali, to nie ma żadnych problemów. Oczekujemy też pełnej hali, kibicowania co najmniej jak tu, bo tu było super, a rolą trenerów będzie przygotowanie taktyki i zawodników.
Norbert Kulon, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź: Na pewno wielkie gratulacje dla Astorii. Wyciągnęli wnioski z wczorajszej porażki. Dzisiaj byli bardziej agresywni, bardziej decydowani. Wiedzieli gdzie nas atakować. Mimo tego dobrego początku gdzieś tam uleciała u nas koncentracja i trzy kwarty wyraźnie przegrane. Trochę byliśmy za bardzo samolubni, wczoraj mieliśmy ponad 20 asyst, dzisiaj tylko 9 przy 12 stratach. Myślę, że przy takiej jakości jaką mamy to jest zdecydowanie zbyt mało. Wracamy do Łodzi, wiemy co poprawić doskonale. Zdajemy sobie sprawę z atutów Astorii, znamy ten zespół bardzo dobrze. Wracamy do domu i chcemy w domu zakończyć tę serię.
Po pierwszej kwarcie zaczęliśmy grać zbyt samolubnie, zbyt nerwowo. Nie dzieliliśmy się piłką i Astoria trafiła kilka ciężkich rzutów. Też na pewno zaskoczył nas Karol Gruszecki, który tym wysokim pick&rollem z Kempem siał dużo spustoszenia. Na pewno musimy się lepiej przygotować. Znamy, tak jak już wcześniej powiedziałem, znamy wszystkie dobre i słabe strony Astorii i chcemy, powtórzę się jeszcze raz, chcemy zakończyć tą serię w Łodzi.
Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: Gratulacje dla moich graczy, dla mojego zespołu. Pokazaliśmy charakter. Znowu pierwsze 10 minut było bardzo słabe w naszym wykonaniu, ale podnieśliśmy się i to jest właśnie cechą tego zespołu. Podziękowania dla ŁKS-u. Bardzo trudny rywal i seria jest bardzo ciekawa, więc w Łodzi będzie wesoło. Zobaczymy jak to się potoczy, przede wszystkim jeszcze wielkie dzięki dla naszej publiczności, bo dzisiaj naprawdę poderwała nas do walki i była szóstym zawodnikiem naszej drużyny. Było czuć to wsparcie i tę energię. Przełożyliśmy to na koszykówkę. Co do samego meczu, poprawiliśmy na pewno obronę i skuteczność. To co wczoraj szwankowało, dzisiaj było dużo lepsze. Mimo to, że w pierwszej kwarcie mieliśmy aż 8 strat i z tego powodu wynik był niekorzystny dla nas, ale wyciągnęliśmy wnioski, poprawiliśmy skuteczność, zwiększyliśmy presję na piłkę i to przyniosło efekt. Jestem szczęśliwy w tej chwili i mamy trochę czasu na przygotowanie. Będę czekał na raport medyczny jutro, więc to też jest bardzo ważne. Jak widzieliście, dzisiaj Mikołaj Jamiołkowski nie grał, bo cały czas zmaga się z tym urazem, ale nie raz mówię, że im gorzej, tym lepiej. Jeszcze raz jestem bardzo dumny i dziękuję całej mojej ekipie.
Jeśli chodzi o Michała to jest wzorem pracy, profesjonalizmu, zawsze dodatkowe treningi, zawsze dodatkowa siłownia. Jak jest dzień wolny gdzieś tam jeden za długo, bo mamy kontuzje i tak dalej to „Chylu” już jest niezadowolony, więc tak to wygląda. Trudno mu na pewno będzie przez pierwszy tydzień. Może tydzień nie, ale pierwszy miesiąc po skończeniu będzie mu dużo brakowało pewnych rzeczy, ale miejmy nadzieję, że będzie miał nowe wyzwania i tutaj się spełni, bo to będzie na pewno bardzo fajna rola i kolejne wyzwanie, kolejne cele do realizacji. Myślę, że Michał jest naprawdę wzorem dla tych młodych ludzi, których mamy też w szatni i jak pójdą jego drogą, jego śladem, jego przykładem, to będzie dobrze.
Na pewno przeanalizujemy jeszcze mocno te dwa mecze i tutaj będziemy szukali lepszych rozwiązań jeszcze i takiej mądrzejszej gry, to co „Chylu” powiedział. Lepsza selekcja rzutowa i szybszy powrót do obrony, żeby zabrać atuty drużyny z Łodzi i tutaj myślę, że za dużo nie poprawimy, jeśli chodzi o pewne elementy, którymi możemy zaskoczyć, aczkolwiek moment, w którym pewne rzeczy możemy zrobić, to może być zaskoczeniem i line-upy też mogą być zaskoczeniem dla drużyny przeciwnej, więc w tym kierunku myślimy. Jak będziemy zdrowi, to jestem bardzo dobrej myśli i znając mój zespół, gramy lepiej na wyjazdach. Martyce bardzo przeżywa te finały, ma presję też na sobie, bo jest naszą tutaj wiodącą postacią i zmaga się trochę z tym. Staramy się mu w tym pomóc, żeby się nie zakopał i mam nadzieję, że nam się udało, że wraca na swoje właściwe tory i w Łodzi będzie tą naszą gwiazdą, która pociągnie nas do zwycięstwa.
W pewnym momencie „Grucha” wziął ciężar na siebie i zaczął atakować pomalowane i to było naszym atutem. Poprawiliśmy obronę też i z tego wyszło kilka kontr w naszym wykonaniu łatwych punktów i poniosła nas potem w publiczność. Jak już doprowadziliśmy do remisu był ten 36-36 do przerwy i potem chyba trzy minuty ani jedna, ani druga drużyna nie zdobyła punktu. Nam się udało to przełamać i wygraliśmy bardzo ważny dla nas mecz i jedziemy do Łodzi w piątek.
Mamy roster jaki mamy, ale sobie poradziliśmy. Mamy bardzo mądrych zawodników, więc w takich kłopotach z reguły sobie bardzo dobrze radzimy.
W szatni, w przerwie powiedziałem przede wszystkim to, że wierzę w zawodników, wierzę w ten zespół i że ta wiara i zaufanie jeden do drugiego jest najważniejsze. Zespół musi być zespołem. Jak wyjdziemy i będziemy grali zespołowo to jest wszystko ok, ale przede wszystkim determinacja, wola, zwycięstwo. Mieliśmy swoje kłopoty przez 5 kwart tego finału. W tej chwili 3 kwarty należały do nas i tutaj idźmy tą drogą, złapaliśmy rytm i mam nadzieję, że go nie zgubimy.
Wczoraj nam nie wpadało, były otwarte rzuty. Dzisiaj powiedziałem, że wczoraj nie wpadało, dzisiaj będzie wpadać. Cały czas wiara w chłopaków i w swoje umiejętności to jest najważniejsze i dzisiaj nam się to udało. Karol, gdzie wczoraj miał 0/7, Kamiński dzisiaj trafił ważne trójki, więc wczoraj był zafrapowany, dzisiaj uśmiechnięty. „Chylu” dał dzisiaj bardzo ważne punkty. Cały zespół trzeba pochwalić i musimy wierzyć w swoje umiejętności.
Michał Chyliński, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: Już trener większość powiedział, że przede wszystkim słaby początek. Myślę, że trochę nerwowości w naszych szeregach z racji wagi tego spotkania, ponieważ gdzieś tam zdawaliśmy sobie sprawę, że jeśli byśmy dzisiaj tu przegrali, to byśmy się postawili w bardzo ciężkiej sytuacji. Impuls dał „Grucha”, który zagrał świetny mecz, chwała mu za to i gdzieś tam dzięki niemu zaczęliśmy wierzyć, że można wrócić do gry. Oczywiście nasza niesamowita publiczność, nie pamiętam, to znaczy pamiętam w zeszłym roku, pewnie w finale było podobnie, ale już starszy jestem, więc mam krótką pamięć, ale niesamowita atmosfera, więc dziękujemy bardzo za to i mamy nadzieję, że jak najwięcej ludzi przyjedzie do Łodzi nas wspierać. Jeśli chodzi o takie taktyczne sprawy, to na pewno poprawiliśmy powrót do obrony, gdzie tutaj to jest też kluczowe, jak grając przeciwko drużynie z Łodzi, która gra bardzo szybką koszykówkę i też tu jest ważna gdzieś selekcja rzutów i to, żebyśmy grali mądrze, żeby nie dawać im się napędzić. Dzisiaj to od drugiej kwarty myślę realizowaliśmy dużo, dużo lepiej niż wczoraj. Seria trwa, żyjemy, teraz jeden dzień odpoczynku i działamy dalej.
Też bym sobie życzył zamknąć rywalizację w Łodzi oczywiście jeśli wygramy pierwszy mecz w Łodzi też bym sobie życzył, żeby to był mój ostatni występ w Bydgoszczy, no co tu dużo mówić, kawał czasu, na podsumowanie myślę, że jeszcze przyjdzie czas, teraz gdzieś tam bardziej chcę się skupić na tym co mam do zrobienia a potem zobaczymy, może tam z tydzień odpocznę i do pracy.
Tutaj chłopacy są nasi bardzo świadomi wszystkiego i to o co gramy, więc nie trzeba się jakoś tam dodatkowo motywować. Może gdzieś tam w trakcie meczu czasem my bardziej doświadczeni gracze gdzieś tam staramy się coś tam podpowiadać w pewnym sensie, ale jeśli chodzi o motywację to tutaj przede wszystkim publiczność nas motywuje, a my siebie gdzieś tam nawzajem wszyscy zdają sobie sprawę z wagi tego wszystkiego. A jeśli chodzi o to lądowania różne na ziemi to już też chyba starość. Nie no już wiem, że nie jestem taki jak kiedyś i staram się pomagać po prostu w każdy możliwy inny sposób, bo gdzieś tam pewne rzeczy po prostu zależą od charakteru, a nie od umiejętności i tych umiejętności mam już troszkę niestety mniej niż kiedyś i staram się to nadrobić gdzieś tam walką.
