Przemysław Kuźkow: Jesteśmy cudowną drużyną

,

Lista aktualności

Przemysław Kuźkow: Jesteśmy cudowną drużyną

Decka Pelplin sprawiła kolejną niespodziankę! Podopieczni trenera Rafała Knapa przegrywali z PGE Spójnią już różnicą 16 punktów, ale odrobiła wszystkie straty i pokonała wyżej notowanego rywala doprowadzając tym samym do remisu 2:2 w serii ćwierćfinałowej.

Obraz

,

 

Paweł Kikowski, koszykarz PGE Spójni Stargard: Gratulacje dla Decki, zagrali bardzo dobre, może nie całe spotkanie, ale czwartą kwartę wyśmienitą. My byliśmy dzisiaj za słabą drużyną jako jedność i nie dokończyliśmy tej roboty, którą powinniśmy. Gdzieś mieliśmy Deckę na widelcu można powiedzieć i wystarczyłoby dokończyć dzieła, ale Decka walczy do końca, pokazała to nieraz w tym sezonie. My już drugi raz w tej serii zawiedliśmy jako drużyna i daliśmy wyrwać sobie zwycięstwo, natomiast wierzę, że odpowiemy tak jak należy, tak jak odpowiedzieliśmy po tym drugim spotkaniu u nas. Przyjechaliśmy na trzecie i zagraliśmy tak jak należy, także wierzę w tą naszą drużynę, że się pozbieramy i za chwilę będziemy grać to piąte spotkanie i będziemy na to gotowi i po prostu zagramy dobrze jako drużyna i jako kolektyw i będziemy razem. Jeszcze raz gratulacje dla Decki, bo pokazali wielki charakter. Nie bez przyczyny są niespodzianką sezonu i dzisiaj zrobili niespodziankę przeciwko nam na pewno, bo prowadziliśmy znowu z dość dużą różnicą punktów, a roztrwoniliśmy to zupełnie niepotrzebnie. Za dużo nas interesowało rzeczy pozaboiskowych chyba.


Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: Taka jest rzeczywistość, nigdy nie można uznawać, że mecz jest wygrany, my tak nie myśleliśmy. Wiedzieliśmy, że zespół z Pelplina będzie walczył do samego końca. Pomimo tej przewagi na początku, powiedzmy czwartej, kwarty, kiedy zaczęły się nasze poważne problemy, to wiedzieliśmy, że drużyna rywala będzie grała do końca. Staraliśmy się być skupieni, natomiast przez cały mecz nie potrafiliśmy się odpowiednio odnaleźć w tych warunkach, w jakich on był rozgrywany. Paweł o tym trochę powiedział. Oczywiście mieliśmy dużo problemów z faulami, graliśmy w takich eksperymentalnych ustawieniach. Wielu naszych graczy spadło za 5 przewinień i na pewno zabrakło nam takiej twardości mentalnej czy spokoju w niektórych sytuacjach, aby po prostu bronić w sposób mądrzejszy. Utrzymać się na boisku i kontrolować to, co się działo na placu. W samej końcówce oczywiście mieliśmy też problemy z powstrzymaniem zarówno kontrataków, jak i gry 1 na 1 poszczególnych zawodników z Pelplina i dlatego to tak wyglądało. Mecz jednak nie rozstrzygnął się w samej końcówce czy w ostatnich posiadaniach, tylko po prostu my jako całościowo, jako drużyna dzisiaj nie byliśmy w stanie powtórzyć tego, co zrobiliśmy wczoraj. Zagrać na tym samym poziomie zarówno w obronie, jak i w ataku. Rzeczy nie dzieją się przypadkowo, ani bez przyczyny. Po prostu nie zasłużyliśmy na to zwycięstwo. Doceniam bardzo to, że nasi kibice dopingowali nas i wczoraj, i dzisiaj i teraz naszą odpowiedzialnością jest to, aby zagrać jak najlepiej w środę, wyczyścić te mankamenty i wygrać i przejść do półfinału.

Jeden i drugi zespół ma taki sam kalendarz spotkań i tyle. Trzeba się zregenerować jak najlepiej. Na pewno żaden z zespołów już nie będzie zostawiał niczego na później, bo mecz jest do wygrania dla obu stron i będzie twarda, zażarta walka. Tu nie chodzi nawet o szukanie wymówek czy usprawiedliwień, po prostu taka jest rzeczywistość, taki jest play-off, tak się gra. Zespoły są w tej samej sytuacji, gramy u siebie. Przygotujemy się jak najlepiej i nie ma żadnych wymówek. Gramy z takim zamiarem, aby środowy mecz wygrać.
Szymon Szmit odniósł kontuzję tak naprawdę w pierwszym meczu z Decką, w drugim jeszcze próbował grać i to z niezłym skutkiem, ale później sprawy się pogorszyły. Nie był w stanie grać teraz w weekend, nie wiem jak będzie postępowała ta jego rehabilitacja.

Przemysław Kuźkow, koszykarz Decki Pelplin: Przede wszystkim to była walka. Jestem niesamowicie szczęśliwy, że taki mecz nam się udał. Jestem niesamowicie szczęśliwy, że taki mecz nam się udał, ze jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy, jesteśmy cudowną drużyną. Mamy cudownych kibiców, którzy nigdy w nas nie zwątpili, nawet po wczorajszym meczu, kiedy przegraliśmy istotną liczbą punktów. To jest dla nich, to jest dla całego Pelplina. Chcę tylko powiedzieć, że my się nigdy nie poddamy i kto w nas wątpi, kto myśli, że zwiesimy głowy, to tak nie będzie. My się zawsze podnosimy i pokazywaliśmy to cały sezon, więc to wszystko jest dla Was, kibice. Jestem mega szczęśliwy, że jestem w tym klubie, jestem w tym mieście, czuję się tu świetnie i dopóki tak gramy, dopóki tak to wygląda, to możemy zdobyć wszystkie szczyty.

Rafał Knap, trener Decki Pelplin: Zanim podsumuję, to chcę podziękować naszym kibicom, po raz kolejny. Byli naszym szóstym zawodnikiem, przepraszam, szóstym graczem i oni nas ponieśli do zwycięstwa. Chciałbym właśnie to zwycięstwo zarówno ja, moja skromna osoba, jak i moja drużyna zadedykować naszym wiernym kibicom. Nawet jeżeli nie uda nam się wygrać w Stargardzie, to godnie pożegnaliśmy się w tym sezonie z naszymi wiernymi fanami. Jeżeli chodzi o mecz, to trzy kwarty dominacji naszych oponentów. Prowadzili już 16 punktami, niektórzy zapewne zwątpili, ale nie my. Fajnie zafunkcjonowała piątka, która przebywała na parkiecie, ale każdy dołożył swoją cegiełkę. Ogromne gratulacje dla mojej drużyny, że przedłużyliśmy serię do 5 meczów. Jest trochę też fanu, bo jeżeli się wygrywa mecz, to naprawdę radość mięśniowa jest wielka. W pierwszych trzech kwartach drużyna przeciwna, Spójnia, wchodziła w trumnę jakby była posmarowana oliwką. Nie byliśmy w stanie nic zrobić, wyślizgiwali się i byli nie do złapania. Później troszkę zwarliśmy szyki, też nie wpadło kilka rzutów trudnych Spójni i udało się. Uda się gdybyśmy nie trenowali. Trenowaliśmy ciężko i przygotowywaliśmy się do tej serii i to bogowie koszykówki nam wynagrodzili.

Jeszcze chcę powiedzieć, bo pewnie będziesz chciał skończyć, żebym się nie rozgadał. Ok, nie rozgadam się. Chciałbym serdecznie pozdrowić drużynę Regisu Wieliczka i pogratulować awansu do drugiej ligi na bardzo trudnym terenie w Warszawie, a także chciałem pogratulować mojej córce, która dzisiaj w Poznaniu zdobyła wicemistrzostwo Polski w kategorii U17. Brawo dla mojej córki, brawo dla wszystkich dziewczyn, które grały i które były z drużyną. To był ogromny sukces, czyli tak naprawdę mamy taki triplet dzisiaj, bo trojaczki. Nasze zwycięstwo jako ostatnie, wcześniej moja córka, a jeszcze wcześniej Regis Wieliczka. Oby więcej takich niedziel.

Przepis na to, w jaki sposób wygrać spotkanie, w którym przegrywa się 16 punktów, a prowadzi się tylko 57 sekund? Po prostu wziąć troszkę więcej ashwagandhy. Druga rzecz, melisa też dobrze działa i dać piłkę akurat w takich meczach gościowi, któremu wpada coś nawet z ósmego metra o tablicę i nie widząc kosza, który ma lepszy procent za trzy niż rzutów wolnych. Tak to się udało. Myślę, że to chłopaki, śmieję się troszkę w duchu, że moja drużyna jeszcze nie chciała się rozstać, bo bardzo lubią ze sobą spędzać czas, robić sobie pranki. Bardzo często oglądać mecze wspólnie, chodzić na pizzę i na herbatę i na piwo bezalkoholowe. To jest ważne. Tak się cementuje drużynę i tutaj widać, że ci ludzie mają radość z tego, że ze sobą przebywają i dlatego przedłużyli te kolejne przynajmniej 3 dni pobyt w Pelplinie.

Na pewno na kolejny mecz jedziemy już we wtorek, to na 100% zarządzi prezes. Jestem przekonany, że nie pojedziemy w dniu meczu i oddamy wszystko przypadkowi. Zostaje nam poniedziałek, wtorek, rano, ewentualnie wieczorem, ponieważ Spójnia, to też należy podkreślić, bardzo fajna współpraca, bo ona użyczyła halę tyle ile chcieliśmy i jeden dzień poprzedzający i dzień, w który graliśmy, więc naprawdę czapki z głów i podziękowania. No i tak naprawdę to tylko i wyłącznie „walkthrough”, troszkę przefiltrowania, nasz motoryk popracuje z chłopakami, zaleczanie niektórych urazów, drobnych urazów, no i huzia na Józia, zobaczymy co będzie.